Ludzie wymyślają różne powody, by tylko niczego w swoim życiu nie zmieniać. Chcą żyć po swojemu nie odmawiając sobie przyjemności grzeszenia, a nawet komfortu podróżowania przez życie szeroką autostradą. Edyta Geppert w swoim przeboju „Zamiast” śpiewała:
„Ile mam grzechów? któż to wie...
A do liczenia nie mam głowy
Wszystkie darujesz mi i tak
Nie jesteś przecież drobiazgowy.”
Inni uważają się za gorliwych chrześcijan, ale nazywają Chrystusa imieniem którego on nie otrzymał od Boga Ojca, tylko wymyślił je ktoś inny. Miliony ludzi wzywa fałszywe imię Chrystusa, a oni chcą iść z tymi tłumami. Mówią na przykład:
Bóg jest miłością i na pewno nie będzie robił problemu z powodu niewłaściwego imienia.
Jest to nie tylko nieuzasadniony sposób myślenia, ale nawet lekceważący Boga. Oto Bóg ma się dostosować do człowieka, który ma lekkie podejście do imienia Syna Bożego. Co bowiem stoi na przeszkodzie, by człowiek poznał i uszanował imię, które Bóg nadał swojemu Synowi? Co stoi na przeszkodzie?!
Paweł poruszył problem związany z poznaniem i wzywaniem tego prawidłowego imienia:










