Ziemia między rzeką Eufrat, a Nilem była przeznaczona dla potomków Abrahama od samego początku istnienia narodów. Zbuntowani Synowie Boży wiedząc o tym, osiedlili w tym miejscu inne ludy. Prowadzili do sytuacji, gdzie mocne i silne narody uniemożliwiały nowo powstałemu narodowi przejęcie władzy na swoim własnym terenie. Prawdopodobnie to było powodem, że naród ten musiał rozmnożyć się w Egipcie. Dopiero będąc bardzo licznym narodem mógł przejąc władzę na powierzonej mu ziemi.
A synowie Iszraela rozradzali się, pomnażali, potężnieli i umacniali się coraz bardziej, tak że cały kraj się nimi napełnił. Lecz rządy w Egipcie objął nowy król, który nie znał Józefa. I rzekł do swego ludu:
– Oto lud synów Iszraela jest liczniejszy i potężniejszy od nas. Roztropnie przeciw niemu wystąpmy, ażeby się przestał rozmnażać. W wypadku bowiem wojny mógłby się połączyć z naszymi wrogami w walce przeciw nam, aby wyjść z tego kraju.
Ustanowiono nad nim przełożonych robót publicznych, aby go uciskali ciężkimi pracami. Budowano wówczas dla faraona miasta na składy: Pitom i Ramses. Ale im bardziej go uciskano, tym bardziej się rozmnażał i rozrastał, co jeszcze potęgowało wstręt do Iszraelitów. (…)
Faraon wydał wtedy całemu narodowi rozkaz:
– Wszystkich nowo narodzonych chłopców Hebrajczyków należy wyrzucić do rzeki, a dziewczynki pozostawić przy życiu.
Wyjścia 1:7-12,22

