„Codziennie czytam twojego bloga i moim zdaniem troszkę zboczyłeś od głoszenia ewangelii a skupiłeś się na ludziach takich jak Miguel Servet czy innych którzy tak na prawdę z punktu widzenia tego co głosi ewangelia jest nie znaczące to że oni w jakiś tam sposób pomogli żeby słowo boże wyszło na światło dzienne nie oznacza że trzeba się skupiać na nich.”
Opowiadam, więc na zarzut, że zboczyłem od głoszenia ewangelii, bo wspomniałem o wspólnym polowaniu protestantów i katolikami na kogoś, kto odkrył, że trójca jest fałszywą nauką. Chodzi o artykuł „Miguel Servet - mędrzec, który pouczał wielu” z 27 października tego roku (2014). Wpis ten pochodzi z innego bloga przy okazji zapraszam na niego gdyż tam staram się pisać codziennie.
Idąc tokiem rozumowania mojego oskarżyciela można by zarzucić, oczywiście fałszywie, Panu naszemu Jeszu, że odszedł od głoszenia ewangelii opowiadając wymyślone historyjki o różnych ludziach takich jak Bogacz i Łazarz, Miłosierny Samarytanin, Właściciel winnicy, panny mądre i głupie itp. Oczywiście nie odszedł od głoszenia dobrej nowiny, ponieważ za pomocą tych opowieści pomagał zrozumieć to, co w inny sposób byłoby trudne do przyjęcia. Gdybym chcąc naśladować mojego Pana Jeszu opowiadał wymyślone historyjki a nawet pisał całe powieści mając podobny cel nadal trzymałbym się ewangelii i byłbym naśladowcą Chrystusa. Przypowieści czy takie historie jak Estery Tobiasza Judyty maja na celu zachęcić nas do wierności Bogu. Nie musza być nawet prawdziwe, bo ich cel jest identyczny do przypowieści opowiadanych przez Syna Bożego.
