Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojny. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 listopada 2015

Nic wspólnego z wojną? Naprawdę nic?


„Prawdziwi chrześcijanie wyróżniają się miłością. Dzięki Słowu Bożemu nauczyli się szanować wszystkich ludzi, bez względu na ich pochodzenie. W przeciwieństwie do wyznawców fałszywych religii, którzy często popierają konflikty zbrojne, prawdziwi czciciele Boga nie chcą mieć nic wspólnego z wojną (Micheasza 4:1-4). Chętnie poświęcają swój czas i środki na niesienie drugim pomocy oraz pokrzepienia. Przeczytaj Jana 13:34, 35 i 1 Jana 4:20.” cytat z broszury "Bóg ma dla nas dobrą nowinę", rozdział 10, końcowe myśli.

Są to puste słowa. Każdy, kto zna świadków Jehowy od wewnątrz wie, że są w ich szeregach lepsi i gorsi. Najczęściej podział ten idzie po linii zamożności lub inteligencji. Zawsze liczą się wpływy w zborze. Są też podziały na wrogie, zwalczające się klany. Najczęściej takie grupy skupiają się wokół braci starszych, którzy są ze sobą skonfliktowani.

Osobiście byłem świadkiem takich walk wewnętrznych, w których dochodziło nawet do podbierania sobie partnerów małżeńskich. W skrócie wyglądało to tak, że starszy A zalecał się do żony starszego B lub odwrotnie, czyli że żona starszego B zalecała się do przeciwnika swojego męża. Gdy sprawa wychodziła na jaw flirtująca żona dostawała od komitetu sądowniczego tzw. ograniczenia, a przeciwnik jej męża oprócz ograniczeń był zdejmowany z przywileju starszego. Kiedy za jakiś czas pojawiał się inny starszy i on także wchodził w konflikt z bratem B - sytuacja znowu się powtarzała i kolejny starszy tracił przywilej. Działo się to w gronie najgorliwszych świadków Jehowy w tym zborze.