wtorek, 24 stycznia 2012

Nowe czyli jeszcze starsze światło


To, że wspominam akurat o świadkach Jehowy nie czyni ich gorszymi od innych religii. Pisze o nich gdyż wyjątkowo dobrze ich znam. Przecież spędziłem w tej organizacji 30 lat. Czasem jednak dochodzą mnie słuchy, że w innych organizacjach religijnych również jest zwyczaj wykluczania zwłaszcza w niektórych grupach protestanckich. Kościół katolicki również ma coś takiego jak ekskomunika, ale stosuje ją bardzo rzadko i przeważnie do wpływowych osób. Niedawno oglądałem film o kościele scjentologów. Swoje relacje z tego kościoła opisywali ludzie szczególnie mocno przeżywając fakt, że kościół zabrania im się kontaktować z dziećmi lub rodzicami, czyli najbliższymi członkami rodziny.  Jednak świadkowie Jehowy to temat najlepiej mi znany, więc omówię ten problem na ich przykładzie.

Unikanie pewnych grzeszników, którzy pragną przynależeć do naszej społeczności a jednoczenie głoszą "nowe światło" lub zwyczajnie żyją grzesznie jest czymś oczywistym. Problem zaczyna się, gdy ludzie są piętnowani za coś, co nie jest potępione w Biblii, gdy ustanawiają swoje normy tego, co godne i tego, co niegodne i zasługuje na wykluczenie. W takiej sytuacji może się okazać, że wykluczony będzie ktoś głoszący prawdę, której jednak osoby będące u władzy nie chcą zaakceptować. Do skrajnych przykładów zaliczyć można wykluczenia za czynienie dobra np. za gościnność. Taki przypadek zdarzył się w I wieku po Chrystusie a także zdarza się w organizacji świadków Jehowy.


Czasem zdarza się, iż ktoś odchodzi z grona świadków Jehowy, ale nie czyni nic, za co można by go potępić i wykluczyć. Sytuacja, kiedy nie ma powodu by kogoś wykluczyć a on sam odchodzi z organizacji jest kłopotliwa dla innych członków, którzy nie potrafią jej wytłumaczyć racjonalnie. Pojawiają się wtedy różne plotki np. w Opolu, gdy odszedł znany starszy by dołączyć do grupy adwentystów puszczono płotkę, że opanowały go demony, a gdy żona znanego nadzorcy okręgu odeszła z organizacji rozpowszechniono opinię, że ma problemy psychiczne.

W roku 1974 Towarzystwo Strażnica uznało ze nie ma powodu by osoby, które same opuściły organizację były traktowane jak grzesznicy oczywiście, jeśli po odejściu nadal nie dawały powodów do wykluczenia. Wówczas było to „nowe światło” gdyż wcześniej obowiązywały inne zasady. Ta postawa uległa zmianie, gdy przyszło jeszcze „nowsze światło” w 1981 roku. Może sensowniej było by napisać, że te „nowsze światło” było tym starym wcześniejszym. Świadkiem tej zmiany był Raymond Franz (były członek ciała kierownicze), był on też ofiarą tej zmiany, ale o tym za chwilę. Brat Franz opisuje to w swojej książce „Kryzys Sumienia”.

Strażnica z 15 września 1981 r. (wydanie angielskie) nie tylko to odwróciła, lecz w niektórych punktach cofnęła sprawę wstecz do pozycji jeszcze bardziej surowych, niż było to przed rokiem 1974. (Był to przykład „halsu” – tym razem wstecz, do pozycji cofniętej jeszcze bardziej względem punktu wyjściowego). Tym razem dokonano zasadniczej zmiany w odniesieniu do wszystkich rezygnujących z własnej woli z członkostwa (jak to uczynił Peter Gregerson kilka miesięcy wcześniej). Po raz pierwszy oficjalnie opublikowano zasadę, że każdy, kto rezygnuje z członkostwa, powinien być traktowany w taki sam sposób, jak osoba usunięta ze zboru.

Raymond Franz został później wykluczony na podstawie tego „nowego światła”. Nie wykluczono go za grzeszne życie, ale za to, że jadł posiłek w towarzystwie osoby, której również nie potrafiono udowodnić złych uczynków, ale która sama opuściła organizację. Kiedy Peter Gregerson opuszczał organizację obowiązywało stare światło a kiedy jadł wspólnie posiłek z Franzem już obowiązywało „nowe”, czyli te jeszcze „starsze światło”. 

W tym miejscu naszej opowieści pojawia się wysłannik (apostoł) Jan i jego listy. Radził on by unikać ludzi, którzy głoszą nowe nauki, ale mówił to też w kontekście antypomazańca.

2 Jana 1: (7) Wielu bowiem pojawiło się na świecie zwodzicieli, którzy nie uznają, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele ludzkim. Taki jest zwodzicielem i Antychrystem. (8) Uważajcie na siebie, abyście nie utracili tego, coście zdobyli pracą, lecz żebyście otrzymali pełną zapłatę. (9) Każdy, kto wybiega zbytnio naprzód, a nie trwa w nauce Chrystusa, ten nie ma Boga. Kto trwa w nauce [Chrystusa], ten ma i Ojca, i Syna. (10) Jeśli ktoś przychodzi do was i tej nauki nie przynosi, nie przyjmujcie go do domu i nie pozdrawiajcie go, (11) albowiem kto go pozdrawia, staje się współuczestnikiem jego złych czynów.

Raymond Franz broniąc się twierdził (słusznie), że jest tu mowa o tym żeby wystrzegać się kontaktów z antypomazańcem, który głosi „nowe światło” a Peter Gregerson niczego nie głosił, jedynie usunął się w cień i pragną spokojnie żyć. Świadkowie Jehowy zapominają lub nie chcą pamiętać, że była to rada skierowana do zwykłych ludzi a nie do grona starszych. Była to mądra rada a nie nakaz prawny, któremu towarzyszyłyby jakieś surowe konsekwencje. Świadkowie Jehowy swoim „nowym światłem” ustanowili nowe przepisy (wykluczenie za gościnność) wysuwając się w ten sposób do przodu (Każdy, kto wybiega zbytnio naprzód…) i zaprzeczając nauce Pomazańca o okazywaniu sobie miłości. To, co było dobrą radą dla indywidualnych sług Pomazańca stało się złem, gdy zrobiono z tego przepis prawny ze skutkiem wykluczenia ze społeczności.

Tą subtelną różnicę między dobrą radą a złym prawem lepiej zrozumiemy, gdy przyjrzymy się reakcji Jana na działanie Diotrefesa, który wykluczał członków miejscowego zgromadzenia za udzielanie gościny innym braciom.

3 Jana 1: (9) Napisałem kilka słów do gminy, lecz Diotrefes, który pragnie być pierwszym wśród nich, nie przyjmuje nas. (10) Dlatego, gdy przybędę, upomnę go za jego wystąpienia i złośliwe wypowiedzi przeciwko nam. A nadto, jakby mu jeszcze było tego za mało, odmawia on udzielania gościny braciom, a tym, którzy chcą to czynić, zabrania, a nawet wyklucza ich z Kościoła. (11) Umiłowany, nie naśladuj zła, lecz dobro! Ten, kto czyni dobrze, jest z Boga; ten zaś, kto czyni źle, Boga nie widział.

Świadkowie Jehowy wykluczanie za gościnność uzasadniają słowami Jana z 2 listu, ale nigdy nie zwracają uwagi na to, że w 3 liście Jan potępia wykluczanie za gościnność. Jak więc pogodzić te dwa listy? Wystarczy nie wybiegać zbytnio naprzód i nie doszukiwać się w radach Jana czegoś, czego tam nie ma. Prawdopodobnie tak właśnie zrobił Diotrefes mógł przy wykluczeniach powoływać się na radę Jana z 2 listu. Rada ta poddana manipulacji interpretacyjnej mogła stanowić pretekst do ustanawiania praw zborowych tak jak to ma miejsce u świadków Jehowy. Religianci często przyznają, że coś nie jest powiedziane wprost w Pismach Świętych, ale ich zdaniem wnioski, do których doszli są zgodne z duchem tych Pism. To typowa postawa charakteryzująca odstępców doszukiwanie się ukrytej mądrości i czytanie między wierszami.
______________________
krzysztof król

Powiadom o nowościach